Rozdział 11 Did u forgot?



Rozdział 11 Did u forgot?


We The Kings - Sad Song

You and I,
We're like fireworks and symphonies exploding in the sky.
With you, I'm alive
Like all the missing pieces of my heart, they finally collide.

So stop time right here in the moonlight,
Cause I don't ever wanna close my eyes.

Without you, I feel broke.
Like I'm half of a whole.
Without you, I've got no hand to hold.
Without you, I feel torn.
Like a sail in a storm.
Without you, I'm just a sad song.
I'm just a sad song.


Cały następny dzień przesiedziałam smutna.  Na śniadaniu nic nie zjadłam. Mało się odzywałam. Unikałam Blaze'a. Nieuniknione było jednak spotkanie z nim na eliksirach. Umeblowanie w sali się zmieniło. Od dwóch tygodni stały to czteroosobowe ławki środku miejsce przygotowane do ważenia eliksirów. Jakoś tak wyszło, że siedziałam pomiędzy Blaze'em a Draco w trzeciej ławce.

Gapiłam się w książkę. Bolała mnie głowa. Było mi smutno.

- Jesteś rozpalona - Usłyszałam ze swojej lewej strony. Mój kolega ze snu dotknąłem dłonią mojego czoła - Nie jest przypadkiem chora?

-  Nie a co?

- Przepraszam za wczoraj - Zwiesił głowę - Powinienem przewidzieć.

- Co?

- No to że wieczorem w październiku będzie zimno.

- A co się wczoraj stało?

- To ty nic nie pamiętasz?..... - Głos mu się złamał.

- To co..... - Przerwał mu dzwonek.

Zaczęłam zbierać książki z ławki. Wypadły mi na podłogę. Przykucnęłam i zaczęłam je zbierać. Pomógł mi Blaze.

-  Nic nie pamiętasz? -  Spojrzał na mnie.

Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Bałam się że się rozpłaczę.

Podniosłam książki, zabrałam mu zeszyt i wyszłam z sali. Dogonił mnie i wciągną w boczny korytarz. Oddychał głęboko.

- Przepraszam że cię pocałowałem. Nie powinienem.

Po raz pierwszy tego dnia spojrzałam w jego kakaowe oczy.

- To się wydarzyło naprawdę? -  Spytałam prawie szeptem.

Zrobił wielkie oczy.

- Oczywiście że tak! Pływaliśmy w jeziorze. Potem cię pocałowałem. A potem zemdlałaś.

-  I co dalej?

- No.....  Wysuszyłem nas i zaniosłem cię do pokoju.

- A jak tam wszedłeś?

- Mam swoje sposoby - Uśmiechnął się zagadkowo.

Odwróciłem się i podeszłam do okna. Zacisnęłam ręce na marmurowym parapecie tak, że zbielały mi kostki.

- A więc to prawda - Powiedziałam bardziej do siebie niż do niego.

-  Co jest prawdą? - Położył mi dłoń na ramieniu.

- No bo jak się wczoraj obudziłam, to myślałam że to był sen. - Odwróciłam się i spojrzałam mu w oczy - Dlatego byłam taka smutna.

Uśmiechnął się i mnie przytulił.

- Masz Śliczny uśmiech. Nie powinnaś się wstydzić i dać innym szansę  zobaczyć go.....

- A więc to tu, są nasze papużki nierozłączki. - Usłyszałam ze soba męski rozbawiony głos.

Chciałam odskoczyć, ale Blaze przytulił mnie jeszcze mocniej.

Za nami stał Nott. Uśmiechem od ucha do ucha.

- Dracze poszedł poszukać Demi. - Wyjaśnił.

- To jeszcze trochę sobie mnie poszuka. - Otwarłam uśmiechnięta i cały czas wtulona w szyję Blaze'a.

- Humor się poprawił, to dobrze. - Uśmiechnął się ale zaraz spoważniał.  - No! A teraz ruchy! - Zaczął wymachiwać rękami i naśladować McGonagal.


                                                                          ***

No i poszliśmy. Jutro były moje urodziny. Nie spodziewałam się żadnych prezentów. Miałam się szczerze zdziwić.

                                                                          ***

 Był 27 października. Drzewa rzucały liście, które ostatkiem sił broniły się przed wymienieniem w ściółkę.  WTOREK!!!! Tylko 7 godzin. Zaczęliśmy o 09:30.





2 h transmutacji

OPCM

Eliksiry

Starożytne Runy / Wróżbiarstwo

Zaklęcia

Zielarstwo.

KONIEC LEKCJI!!!!



Zajęcie minęły całkiem miło. No, z wyjątkiem tego że Snape odjął  nam 15 punktów, bo Hermiona jako pierwsza napisała referat, A ja oberwałam zeszytem za gadanie na lekcji. Jak ja lubię denerwować nietoperza. Bez względu na konsekwencje. Po przerwie poszłam razem z Hermioną do biblioteki, napisać referat na OPCM.  Nie chciało mi się pisać. Najpierw zachowywałam się jak naćpana, ale potem się ogarnęłam. O siedemnastej poszłyśmy, o dziewiętnastej wróciłyśmy. Wróciłyśmy do pokoju. No tak.  Oczywiście musiałam zapomnij zeszytu z biblioteki. Cholera.  Iść teraz na parter i z powrotem. Na szczęście miałam deskorolkę. Dostałam już przez nią dwa szlabany, a i tak na niej jeżdżę. Wyjechałem z bocznego korytarza..... A tam Snape. O mało nie wpadłam na nietoperza. Robią postępy tym razem był wściekły.

-  Szlaban Fireshild! Szlaban! Dzisiaj za godzinę!

-  Przestań się drzeć! Głuchy jesteś?! - Krzyczał jakiś obraz.

Schowałam deskę za siebie i tyłem podskakując zniknęłam z pola widzenia. Postawiłam ją na ziemi i pojechałem dalej. Wpadłam po zeszyt i wracałam. Miałam na sobie krótkie, czarne, spodenki i koszulę w kratkę, czarne kabaretki i jeansowe tenisówki. Zastanawiałam się czy nauczyciel przyczepi

się do mojego wyglądu.  Szczerze mówiąc nie chciało mi się przebierać. Pojeździłam jeszcze chwilę na desce i przyjechała pod jego gabinet. Miał dwa biura i jedną schowek na eliksiry.

Zastukałam do drzwi. Usłyszałam czas i głośne "wejść"  Dobrze że nie mówi "Wliźć". Weszłam i postawiłam deskorolkę za drzwiami. Nie byłam sama. Był również Harry, który przywitał mnie miłym uśmiechem. Snape natomiast warknął tylko co mam robić.

- Mogę je poukładać kolorystycznie - uśmiechnęłam się.

-  Nie masz je wszystkie po podpisywać - Postawi przede mną stos książek - A potem po układasz i alfabetycznie. -  On niestety się nie uśmiechnął.  Spojrzałam na zakurzoną półkę i westchnęłam.

Trzeba coś z tym zrobić.

Podeszłam do Harrego który już się tym zajął.

- Ty też masz szlaban? - To było bardziej stwierdzenie niż pytanie.

-  Tak - odpowiedziałam - przez deskorolkę.

-  Twoją deskorolkę konfiskuję! - Dobiegł mnie głos nauczyciela z oddali.

- Co? Nie! Nie może pan!

- Owszem mogę.  Już nie będziesz na niej jeździć. - Uśmiechnął się złośliwie. Szepcząc pod nosem przekleństwa wzięłam się do roboty.

                                                                           ***

O 21 Zostaliśmy zwolnieni ze szlabanu.  Byłam wściekła na nietoperza że zabrał mi deskorolkę.

-  Nie martw się -  Pocieszył mnie Harry - Może to poprawi ci humor.

-  Co?

-  Zamknij oczy -  Polecił.

Spełniłam polecenie. Chłopak poprowadził mnie gdzieś w końcu stanęliśmy.

-  Poczekaj chwilę. -  Poprosił.

Harry Mnie puścił i wrócił po chwili.

- Już? -  Zapytałam.

- Tak - odparł

Otworzyłam oczy i .......





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty