Rozdział 8 Either we, Either they

         Rozdział 8 Either we, Either they

Na szczęście promień nie dosięgną chłopaka, gdyż ten, ze zwinnością kota wskoczył na blat.
- Proste i niby skuteczne zaklęcie nie zadziałało? Ojejku. Jak mi przykro. - Wyciągną swoją różdżkę i zaczął kontratakować. Do bójki włączyli się również Harry i  Wesleye, a po przeciwnej stronie , Teo i Blaze. Hermiona główkowała nad jakimś skutecznym zaklęciem, a ja nie wiedziałam co ze sobą zrobić.  Coraz silniejsze zaklęcia latały zawzięcie z obydwu stron. Nie chciałam, żeby coś się stało komukolwiek. W  końcu zdobyłam się na kilka głośnych pisków i wbiegłam pomiędzy walczących. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam co ja najlepszego zrobiłam.
- To się nie dzieje naprawdę? - Zapytałam Hermionę.
- Niestety ale tak.
Zrobiłam się czerwona jak burak.
- Ja.... Po prostu.... - Zaczęłam się jąkać.- Po prostu nie chciałam żeby komuś się coś stało.
Wszyscy sie na mnie dziwnie patrzyli, pierwszy ockną się barman.


- No dzieciaki - Odezwał się swoim skrzeczącym głosem - Lepiej uciekajcie, zanim nauczyciele was przyłapią.
Draco posłał mi nie odgadnione spojrzenie, poczym wyszedł do kolegi stojącego na dworze. Po drodze zdążył jeszcze potrącić Harrego ramieniem i o mała go nie przewracając. Nott zamkną zeszyt, schował długopis i również wyszedł. Zostaliśmy tylko my.
- A wy to co? Wynocha!

Powoli wygramoliliśmy się na dwór.
- O co im chodziło? - Zapytała Hermiona
- Zaden z nich nie odpowiedział ripostą. - stwierdził Ron
- Występ Demi ich zdziwił - wyjaśnił Fred z uśmiechem na ustach. Poczochrał moje włosy.
Wracając do Hogwartu wyłączyłam się z rozmowy. Martwiłam się o " Migające przed nami czarne sylwetki". Nie chciałam robić sobie z nich wrogów, a co ważniejsze miałam ich za przyjaciół. Miałam również nadzieję, że nie stać ich na ( stanowczo zbyt ) brudne zagrywki.
O ile wczoraj było ciepło i przyjemnie była wyprzedaż na burze. Lub, kto co woli, Hera zerwała z Zeusem. Od koloru do wyboru, (tfu) Na odwrót. Wiało koszmarnie, a deszcz rykoszetował od ziemi by na wysokości, jakieś 1,5 metra połączyć się z innymi zimnymi kroplami i spaść na ziemię wodnistymi smugami. Moje ubranie było kompletnie przemoczone, w kozaczkach chlupała mi woda. Gdyby w pobliżu była rzeka prawdopodobnie już by wylała. I tak martwiłam się o jezioro. Rozmyślając tak o deszczu, nie zauważyłam nawet kiedy weszliśmy do zamku. A Filch jęczał, że porazi nas prąd jak wyjdziemy albo wejdziemy, bez jego pozwolenia. Chyba grecki bóg piorunów nie poszedł mu na rękę. KRETYN. Szłam ze zwieszoną głową, rozmyślając o dzisiejszym zdarzeniu. Specjalnie po wejściu wylałam z butów wodę, by go wkurzyć. Nie miałam pojęcia, gdzie podziała się reszta moich współlokatorów. Szłam i szłam kierując się w stronę biblioteki. Tutaj było trochę bardziej tłoczno, ale tylko na początku. Poszłam na koniec wielkiej sali usiadłam przy jednym ze stolików pod oknem. Wpatrywałam się w drzewa, które nie poddając się, dzielnie walczyły z deszczem. mój palec błądził po drewnianym blacie rysując nie widzialną kreską. Zapragnęłam narysować ten krajobraz.
- Demi?
 Odwróciłam sie w stronę z której dobiegał głos. Szare oczy wpatrywały się we mnie z zamyśleniem. Przebrał się i zrobił porządek z włosami. Poczułam się brudna. W rękach, trzymał grube tomiszcze. Odsuną nogą krzesło i usiadł na przeciwko mnie. Tomiszcze opadło na stolik z głośnym trzaskiem.
 - Coś się stało? - zapytałam cicho, myśląc jednocześnie nad zaklęciem które przewoła do mnie przybory do rysowania.
- Jesteś jakaś smutna... To ja powinienem zadać ci to pytanie.
Wzruszyłam ramionami.
- Fuksja blok kartek technicznych i ołówki miękkie.
- Co? - zdziwił się.
- To - Wyrwałam kartkę z bloku, sięgając po ołówki. Wygrzebałam z piórnika jeden o miękkości 9B i przyłożyłam do kartki, nie wiedząc zbytnio co rysować.
Przyjrzałam się chłopakowi, który z wahaniem przyglądał się mojej ręce.
- Może to ci poprawi trochę humor - Wyczarował ślicznego, błękitnego motyla, który usiadł na moim nosie. Uśmiechnęłam się. Motyl przeskoczył na koniec mojego ołówka. Draco otworzył książkę.
- Można spytać co robiłaś w Hogsmade w taką brzydką pogodę?
Nie zaszczycił mnie nawet spojrzeniem.
- To samo co ty, zresztą co można robić w Hogsmade?- Ja również na niego nie spojrzałam.
- Próbujesz mnie zbyć - Uśmiechną się -  Nie uda ci się.
- Spróbuję
- Nie odpowiedziałaś na pytanie
- Ty również nie.
Splótł palce i nachylił się do mnie.
- Ze wszystkimi się tak przekomarzasz?
- Nie. Możesz czuć się wyjątkowy.
Spojrzał na mnie karcąco.
- Poszliśmy po słodycze
- I kupiliście veritaserum.... Szczerze wątpię.
- A wy co tam robiliście?
Otworzył usta ale zaraz je zamkną.
- Wybraliśmy się w ten piękny jesienny dzień - wskazał ręką za okno - do trzech mioteł. Na piwo kremowe. - Posłał mi kwaśny uśmiech.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na kartkę. Zamarłam. Na kartce, powstawał mi piękny rysunek, jeszcze piękniejszego Malfoya. ( Sarkazm :-) )
Popatrzyłam na tych dwóch porównując ich ze sobą. Identyczne.
Chłopak podniósł wzrok znad książki.
- Gapisz się na mnie - Stwierdził tonem odkrywcy - Podobam ci się?
- Eeee Nie. Co to jest? - Wskazałam na rysunek puszystej kulki w książce.
- Puszek. Podoba ci się?
- Jest słodki. Prawda?
- No nie wiem. na pewno chcesz wiedzieć co o nim sądzę?
Pokiwałam głową.
- Zastanawiam się jak by wyglądał na talerzu....
- Kretyn.
- Może - Przewrócił kartki - Nie wiedziałem, ze przyjaźnisz się ze szlamami i zdrajcami krwi.....
- Nie rozumiem dlaczego tak ich nazywasz. Słyszałam, że masz fioła na punkcie czystości krwi, ale to już przesada. Nie musisz ranić innych.
- Ja ich nie ranię - zaczął się bronić - Oni są przyzwyczajeni.
- Ale mnie to rani!
Draco odchylił się na oparcie krzesła. Zacisną usta w wąską kreskę.

- A gdybym ja była pół krwi to też byś mnie nienawidził?
- No nie..... Ale......
- Ale Co?! Prawda jest taka, że przyjaźnicie się ze mną bo jestem czystej krwi. A to rzadkość.
- Nie ty chyba nie myślisz że......
- Tak właśnie myślę i taka jest prawda.
- Po prostu myślę,..... że ....... nie są to osoby z którymi powinnaś się zadawać.
- Nie myśl bo ci to nie wychodzi! Skąd możesz wiedzieć z kim powinnam się przyjaźnić co ?!
Przecież nawet mnie nie znasz.
- Nie znasz ich tak jak ja....
- Nie. Znam ich lepiej.
- Skąd?.....
- Od początku wakacji mi pomagali, i byli naprawdę mili. Hermiona przesiedziała ze mną nad książkami pewnie z kilka dni, a wcale nie musiała. Jestem pewna, że wolałaby przeczytać coś innego. Pani Wesley traktowała mnie jak swoją podopieczną, a nie osobę obcą, a jak widziałam twojego ojca, na pokątnej, to miałam wrażenie, że chce mnie zabić. - Wyrzuciłam z siebie.
- Nie porównuj mnie do ojca - Wysyczał. Odwrócił głowę bok i powiedział bardzo cicho - Nie cierpię go.
- To o co chodzi?
- Po prostu..... Znalazłaś się pomiędzy największym sporem w całej szkole i......
- I?
- I nie chcę żeby oni cię wykorzystali, żeby zemścić się na nas.
- Czyli? - Kompletnie nie rozumiałam o co mu chodzi.
- Musisz wybrać. Albo oni, albo my.
- Acha czyli mam wybierać pomiędzy przyjaciółmi a wami tak?
- No coś w tym stylu.
Zaśmiałam się gorzko.
- Przykro mi Malfoy, ale mam dobrą pamięć i powiem ci tak. Kiedy ciebie pierwszy raz spotkałam, uznałam, że jesteś chory, Blaze był miły, a co do Teodora, to otarłam się o śmierć. Reszta była dla mnie bardzo miła,
Spojrzałam mu ze smutkiem w oczy. Powstrzymywałam łzy.
- A ja cię miałam za przyjaciela.
Jego wyraz twarzy złagodniał.
- Demi posłuchaj.......
- Nie to ty posłuchaj! - Wstałam i krzyczałam na niego zbierając ze stoły rzeczy. - Twierdzisz, że jesteś od nich lepszy, ale oni, mimo że przeszkadza im to , że zadaję się z wami, to i tak nie dają mi wyboru.
Rzuciłam w niego zgniecionym rysunkiem.
- Nie będę pomiędzy wami wybierać, a jak masz z tym problem to się możesz wypchać! - z dumnie uniesioną głową wymaszerowałam z biblioteki.
" Chyba nie przywykł do tego, że może dostać kosza od dziewczyny - By Ja"

Komentarze

  1. Lepszy rozdział od poprzedniego, pod względem gramatycznym. Nie rozumiem przeskoku - przyjaźń Demi i Draco.
    PS. Jak kończysz pisać rozdział, to go przeczytaj, sprawdzając przy okazji błędy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty