Rozdział 6 Avoide Slytherin boy


Rozdział 6 Avoide Slytherin boy



Było tam cholernie ciemno i duszno. Ten sam ktoś pchną mnie na skurzaną sofę stojącą przy ścianie.
- Chyba się jeszcze nie znamy. - Odezwał się męski, rozbawiony głos. - Teodor Nott
- Demi Fireshild - Odpowiedziałam.
- Z tego co mi wiadomo, jesteś tu nowa...
- Nie przyszłam tu na imprezę.
- Chodzi mi o Hogwart - Wyjaśnił.
- A, tak w Hogwarcie jestem nowa.
- To nic. Rozluźnij się i przestań tak szamotać.
- Po co?
Teodor położył rękę na mojej szyi zmieniając moja pozycję z siedzącą na leżącą.
- Po to - Odpowiedział składając gorący pocałunek na mojej szyi i schodząc coraz niżej. Starałam się odepchnąć go od siebie ale na próżno. Nagle z niewiadomych powodów odsuną się i mnie puścił. Skoczyłam na nogi i zaczęłam szukać drzwi. Śmiał się. Cały czas śmiał się, a ja rozgorączkowana macałam rękami ścianę.
- Trochę bardziej w lewo. -  Polecił, cały czas się śmiejąc.
Przesunęłam ręką i w końcu natrafiłam na gałkę od drzwi. Przekręciłam gałkę i jak torpeda wyleciałam z pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi, które oddzielały mnie od horroru.
" Oni są chorzy" - pomyślałam i ruszyłam przez tłum szukając znajomych twarzy. W końcu zauważyłam na schodach chłopaków rozmawiających z Eve. Draco zobaczyła mnie i pomachał ręką. Zdyszana doszłam do schodów i z trudem wspięłam się po nich.
- Gdzie ty byłaś? - Zapytała Eve - Sama krzyczałaś, że nie idziemy ni imprezę a teraz latasz z chłopakami.
- Bo nie przyszłam na imprezę. Na chwilę zostałam " uprowadzona".
- Jasne
- Chodźcie do pokoju  -Zaproponował Draco - nie będziemy tu tak stać.
- Czekałam kiedy to powiesz.
Ze zdziwieniem zauważyłam, że schody  w Dormitorium Ślizgonów są dwa razy większe i szersze od tych w Dormitorium Gryffonów. Korytarz wyglądał co prawda podobnie jak u nas, ale kiedy weszłam do pokoju wzięła mnie zazdrość. Ich pokój był 2,5 razy większy i stały tam tylko dwa łóżka. Dwa, ale za to dwuosobowe! Były ustawione z dala od siebie, a przy każdym stała szafeczka nocna. Duża lampa w kształcie zakręconych gałęzi stała przy kanapie ze srebrnej skóry, obitej zielonym błyszczącym materiałem. ( Kanapy były dwie)  Wszystko to stało dookoła małej szklanej ławy (salonowej oczywiście).  Pod ścianą stały jeszcze dwa takie same fotele. Tak jak i u nas był tam kominek. Były tam dwa duże okna, przez które obecnie zaglądał księżyc.  Pod ławą na szklanej półce ostawione stały najróżniejsze trunki. Blaze wyją jedną z butelek Brendy i nalał do czterech specjalnych szklanek i wyczarował plastry pomarańczy. Podał nam 2 z nich. Przyjrzałam się dokładnie nie widziałam zebu coś dosypywał, ale na wszelki wypadek poczekam. Oparłam się o łóżko (nie wiem czyje). Było miękkie. Dracon jakby widząc moje wahanie pociągną łyk ze swojej szklanki. Moje usta dotknęły bursztynowego płynu.
- Chcecie nas upić - Stwierdziłam z rozgoryczeniem.
- Ja nie mam nic przeciwko temu - Dostałam odpowiedź od Blaze'a - Od ostatniego bliższego kontaktu miną juz chyba z tydzień.
Eve popatrzyła na mnie z wahaniem w oczach.
- Może nie powinnyśmy tu były przychodzić ... - Stwierdziła.
- Jak to możliwe, że chociaż jesteśmy w lochach to i tak widać krajobraz z góry? - Chciałam zmienić temat.
Draco westchną.
- Wszyscy myślą, że pokoje Ślizgonów są w lochach, a to nie prawda.
- Można jaśniej? - Spytała Ev.
- Jesteśmy na 7 piętrze....
" Siódme piętro.... "- pomyślałam - "Ponad salami lekcyjnymi..."
- Jak!?-  Wytrzeszczyłam oczy.
- Normalnie - odparł całkiem spokojnie blondyn. - To znaczy nie wszystkie pokoje, ale ten tak.
- W sekrecie wam powiem dziewczyny, - Blaze kręcił się po pokoju , (najwidoczniej w poszukiwaniu czegoś) - że jak coś to możecie się do nas dostać z siódmego piętra. Wejście tak dokładnie znajduje się za obrazem tej.... Jak jej tam.... No tej  z trójką dzieci....  Jak to się smoku nazywało....?
- "Madonna z dziećmi Barona"
- ....a hasło....
- Czyś ty kurwa oszalał! Jeszcze hasło im podasz!?
- Nie miałem takiego zamiaru, jeśli o to ci chodzi.
- Aaaa.... to.... ok. - Nigdy nie widziałam jąkającego się Malfoya.
- Siódme piętro, obraz "Madonny z dziećmi Barona" - powtórzyłam - A jak powiem to Fredowi i Gorge'owi to co? - spytałam z niewinnym wyrazem twarzy.
- To przywiążę cię do tego łóżka taśmą, i stąd już nie wyjdziesz, a wiesz co się dzieje ze skórą, która nie oddycha. Prawda? - Nie wahałam się, że on jak najbardziej byłby w stanie to zrobić.
- Grozisz mi!?
- Jeśli tak to odbierasz to owszem.
- I co? Przesiedzę tak przez miesiąc? Będę wam przeszkadzać nic nie robiąc.....
- Ja nie powiedziałem, że ty będziesz przedmiotem biernym w tym pokoju. Raczej czynnie będziesz brała udział w życiu społecznym. - Zaśmiał się jak obłąkany.
- No wiesz ty co? A ja myślałam, że ty jesteś normalny.
- Jestem normalny, ale jestem również chłopakiem.
- I jestem prawdopodobnie naćpany.... - Dokończył za niego przyjaciel.
Draco łypną na niego z pode łba. Ciemnoskóry to zignorował.
- Tak w ogóle, to masz tą kartkę ze składnikami?
- No - Odpowiedział rozciągnięty na kanapie chłopak.
- To mi to daj i się ogarnij.
Malfoy mrukną coś niezrozumiałego, ale rzucił mu zwinięty w kulkę kawałek pergaminu i dźwigną się do pozycji siedzącej.
Blaze złapał kartkę i usiadł koło mnie na kanapie, a Eve siadła obok Draco. Blondyn spojrzał na nas z wyrzutem. No przecież Eve jest czarownicą półkrwi, więc pewnie Hrabia się zakazi.
Zabini wyszczerzył w odpowiedzi białe zęby w zniewalającym uśmiechu.
- To co robimy? - spytał odsuwając się od "SZLAMY" na drugą stronę czarnej kanapy.
- Proponuję, żebyśmy się zajęli tym -spojrzała ze złością na blondyna , wiedząc  dlaczego się odsuną.
- Wiesz gdzie to wszystko znaleźć? - spytał mnie brunet.
- No..... - Nie zdążyłam dokończyć bo do pokoju wszedł wysoki chłopak, o bardzo, ale to bardzo jasnej karnacji i silnie kontrastujących, hebanowych włosach. W granatowych oczach błyskała ironia. Czysta i skondensowana jak kwas ironia. Mrugnął i cała ta ironia zniknęła, zastępując miejsca ciepłemu błyskowi. Przeczesał palcami włosy i rozejrzał się po pokoju. Rozpięta koszula w niebiesko-czarną kratkę była całkowicie rozpięta, i odsłaniała mięśnie na brzuchu i torsie. Czarne spodnie osunięte były nisko.... Za nisko. "Czy to jakiś rytułał? Większość chłopaków z domu węża jest przystojna.... Dlaczego w innych domach tak niema" - Pomyślałam, ale nie wypowiedziałam tego na głos.

Nieznajomy nie wyróżniał się i tak jak pozostali był przystojny, ale jakiś inny.... Ten wydawał się wyjątkowy "Ciekawe czy wolny.... "

Na klatce piersiowej z lewej strony widniał ślad po rozdartej szmince.

"Chyba jednak zostawię go w spokoju..... "

Chłopak podszedł i usiadł po mojej prawej stronie.

Spojrzałam na Ev. Ona również wpatrywała się w nowoprzybyłego.

***

" Dlaczego, och kurwa dlaczego ona się na niego ciągle gapi. Jak by był jakimś księciem z bajki. A on również się na nią gapi jak na okładkę "Play boy'a" Ja ją tu zaraz oświecę i zobaczymy czy też się będzie tak na niego patrzyła.....- By Draco"

-Witaj Nott - mrukną blondyn.

"Nott? Że kurwa co? - By Ja"

-Ty! - Wrzasnęłam na niego, zrywając się z kanapy. O mało nie przewróciłam szklanek stojących na szklanym stoliczku. Wycelowałam w niego palec. - Nie zbliżaj się do mnie!
On również wstał i rozłożył ręce tak, jakby chciał mnie przytulić. Zaśmiał się iście diabelsko.
- Plan się udał! - wyrzucił ręce do góry - Była taka przerażona - Spojrzała na mnie z politowaniem.
Przed chwilą blada "JA" zrobiła się czerwona ze złości.
- Dziwne by było gdyby się nie przeraziła.... - wtrącił Blaze
- Wy... Wy o tym... wszystkim.... wiedzieliście!? - Zdołałam jedynie wydukać.
- Oczywiście że tak - Stwierdził Malfoy.
- Powiem ci lepiej - odezwa się ciemnoskóry siedząc na kanapie i popijając ze szklanki bursztynowy płyn. - My to wszystko zaplanowaliśmy - Dodał z drapieżnym błyskiem w oku.
- Co się stało? - zapytała niczego nieświadoma Eve, patrząc ze strachem na trójkę starszych chłopaków.
 Po słowach Blaze'a cały alkohol ze mnie wyparował.
- Nienawidzę was! - Zaczęłam się drzeć okładając ich książką i drapiąc długimi (Zadbanymi oczywiście) paznokciami. - Kanalie! - Poczułam przypływ siły - Zwykłe, podstępne, obrzydliwe, małe, jadowite węże!

Potok przekleństw sam wylewał się z moich ust. Próbowali się bronić aczkolwiek niezbyt skutecznie. Darłam się tak i biłam ich aż granatowooki idiota nie wykręcił mi rąk do tyłu.
- Przestań! - wysapał mi do ucha.

Szarpałam się dalej, ale zaraz zrozumiałam, że to nie ma sensu.

Zgodnie z jego poleceniem uspokoiłam się, a kiedy puścił moje ręce, odwróciłam się gwałtownie i  uderzyłam go w twarz otwartą dłonią, wkładając w to resztę złości, która tliła się we mnie, aż w końcu zgasła.  Odskoczył ode mnie łapiąc się za policzek. Moje długie, granatowe paznokcie, zostawiły głębokie ślady, z których zaraz zaczęła sączyć się krew. Pozostała dwójka skuliła się pod ścianą. Zachichotałam siadając na kanapie. Ja siadłam, a Eve wstała. Podeszła do Malfoya, popatrzyła mu w oczy u uderzyła go w policzek.

- Za co?! - Wrzasną.

- A no za to - Zaświergotała wesoło - Jak mnie w trzeciej klasie ciągle wyzywałeś od szlam! -

Uderzyła go ponownie. - Za to jak rok temu wylałeś na mnie eliksir zmieniający kolor skóry! - Kolejny policzek - Zrozum, że inni też mają uczucia, chociaż wątpię czy ty to zrozumiesz. Przecież ty ich nie masz!

Jego twarz pociemniała , a oczy nabrały dziwnego blasku.

-  Ty szmato! A co ty możesz wiedzieć o uczuciach!? - Odwrócił się przyciskając ją do ściany.- To że tobie nie okazuje uczuć, nie oznacza że ich nie mam! Ty jesteś po prostu osobą która na to nie zasługuje! Mam uczucia tylko że nauczyłem się, że lepiej ich nie okazywać! - Przejechał wzrokiem po przerażonej  dziewczynie.
Zanim się zorientowałam, znalazł się przy nich Nott.

- Został ją Draco - Jego żartobliwy ton zmienił się teraz w chłodny i opanowany.

Nic.
Nie zareagował.

- Draco. - wtrącił się Blaze.

Nadal nic.

- Puść moją przyjaciółkę Malfoy. - Sama wzdrygnęłam się słysząc swój jadowity ton.
Zmniejszył uścisk, a ona sama go odepchnęła. Podeszła i usiadła na kanapie, trzymając się blisko mnie.
- Nie masz uczuć. Nigdy nie miałeś. - Wysyczała
Blondyn spojrzał na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Jakby... przepraszająco.
- Już.... Okey? - Opanowanie Zabiniego, zawsze mnie intrygowało. Tym razem nie było inaczej. Jego uśmiechnięta twarz, była kojąco.
Uniosłam rękę. Chciałam powiedzieć, żeby się do mnie nie zbliżał, ale chyba źle wziął mój gest bo złapał mnie za nadgarstki i delikatnie posadził na kanapie obok Eve.

- Spokojnie. Nic się niestało?
- Stało się. On się powinien leczyć.
- Draco..... później wam wyjaśnię o co chodziło, i skąd ta reakcja - Obrócił się, żeby spojrzeć na kolegę - A jeśli chodzi o Ev.... Trafiłaś w sedno. Od dawna nie widziałem go w takim stanie.  Spojrzałam na zegarek.
- O cholera 22.
- 22? - powtórzył za mną Teo.
- Tak 22.
- Panie wybaczą. - Ukłonił się - Jestem umówiony. - Po cichu wycofał się z pokoju.
- Co do eliksiru.... - Zaczął Draco, - To....
- Ty go zrobisz. - Przerwałam mu. Wzięłam Eve za rękę i wyszłam z pokoju.


_________________

Cóż... będę szczera. Nie był to jeden z najłatwiejszych rozdziałów. Żaden bohater nie chciał ze mną współpracować, a najgorsza była Eve. Eve i jej humorki. No ale trudno. Nie będę się nad tym użalć.
Następny rozdział sam się nie napisze...

Komentarze

  1. Po pierwsze i to po prostu razi - szlamami nie nazywa się czarodzieji pół krwi, tylko uczniów pochodzenia mugolskiego.
    Po drugie, robisz dużo błędów ortograficznych i językowych.
    Po trzecie, trochę za krótki :D
    Po czwarte, w dialogach (kiedy jest więcej niż dwie osoby) przydałoby dopisać kto co mówi, bo to się miesza.
    Ale rozdział sam w sobie mi się podobał :)
    Weny i z niecierpliwością czekam na następny. ★☆★☆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlama to osoba półkrwi z tego powodu że ich krew jest zabrudzona krwią mugoli. A Draco lubi używać tego słowa😝
      W biedronce się o tym kłuciłyśmy😜

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty