Rozdział 5 I don't understand 2/3


Rozdział 5 I don't understand 2/3

Już miałam sie puścić i spaść 6 pięter w dół. Zabić się, lub ( wersja Malfoy'a ) zostać rośliną.
Ale nic z tegoę W jednej chwili Dracon wyciągną rękę i złapał mnie za nadgarstek ( Puściłam się już)
i wciągną. Zanim dotknęłam stopami podłogi, wylądowałam w jego ramionach. Czułam twarde mięśnie pod mundurkiem. Trzymał mnie tak przez chwilę tuląc do siebie, aż złapałam równowagę. Puścił mnie i delikatnie odsuną ( Ale nie odepchną). Zachwiałam się i kurczowo złapałam za jego sweterek na torsie. Przysuną mnie do siebie znowu patrząc łagodnym wzrokiem. Pachniał tak ładnie. Jakoś dziwnie słodko. Do dzisiaj nie jestem wstanie określić co to był za zapach. Wtuliłam się w zagłębienie jego szyi rozkoszując się chwilą spokoju. Pogłaskał mnie po włosach.
- Już dobrze - powiedział dziwnie łagodnym głosem.
Odsunęłam się od niego, czerwona na twarzy. Nie puścił mnie, jakby bał się, że znowu upadnę.
- Spokojnie. Poradzę sobie. - Nadal nic. Po chwili jakby się ockną i zabrał ręce z mojej tali.
- Dasz radę dojść tam - Wskazał na korytarz, prowadzący do dormitorium - sama?
- A co? Jak ci powiem, że nie to mnie zaniesiesz tam na rękach? - Humor mi się stanowczo poprawił.
- Może - wzruszył ramionami.- ale tak na serio... Boję się, że nie....
- Spokojnie dam radę. - Zapewniłam. Chociaż sama nie wierzyłam w to co mówię.
- To ok. Zmykaj już.  - Jego twarz przybrała obojętny wyraz.
-  Nie rozumiem tego, ale dziękuję - Wyszeptałam i poszłam.... albo raczej pobiegłam korytarzem, skręcając za rogiem. Kiedy mnie już nie widział usiadłam pod ścianą z ulgą. Pewnie byłam czerwona jak burak.
"I niby on ma być wredny" - przypomniałam sobie słowa chłopaków. Wstałam opierając się o ścianę, przeszłam kilka kroków, wzdłuż korytarza, aż nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami.
Nie czułam nic.
Nie widziałam nic.
Byłam sama w ciemności.
Byłam sama ze świadomością, że nie dożyję rana.
Po chwili poczułam jednak przeszywający ból w głowie.
Dalej nie pamiętam już nic.

***

"Obserwowałem jak znika za rogiem korytarza. Wyglądała jak jeden z duchów z naszej szkoły(Naszej? Przecież to moja szkoła! To mnie nazywają księciem Slytherinu).Czułem jakąś dziwną aurę w powietrzu. Powiedziała, że da sobie radę..... Szczerze w to wątpiłem. Czułem, że muszę iść za nią. tak mi podpowiadał głos serca. Co zrobiłem? Proste. Posłuchałem go i teraz dziękuję za to Merlinowi..... - by Draco"

Komentarze

Popularne posty