Rozdział 4 Gryffindor or Slytherin?


Rozdział 4 Gryffindor or Slytherin?


 

Piętnaście minut przed przyjazdem do Hogwartu, wszyscy założyli szaty.  Kiedy wysiedliśmy z pociągu przywitał nas Hagrid - wielkolud, który najwidoczniej nie dbał o siebie.  Czarne włosy i broda przyprószone siwizną były poplątane.
- Pierwszoroczni do mnie - Wrzasną, bo krzykiem tego nazwać nie można. Na moje nieszczęście stałam blisko niego, więc jak się odezwał, to podskoczyłam jak opętana.
- Ty Demi też. - Zwrócił się do mnie.
- Słucham? - Nie byłam pewna czy dobrze usłyszałam.
- Pan Psorek Dumbldor, uprzedził mnie, że ty też musisz być przydzielona.
- A.. Hmn nie da sie tego jakoś przełożyć? Będę się wyróżniać wśród tych dzieci....
- Skąd. Uczniowie w tej szkole są bardzo tolerancyjni...
"Jak cholera " - Pomyślałam, przypominając sobie spotkanie z blondynem.
- No tak. - Blaze coś wspominał, że muszę iść z pierwszakami.
Popatrzyłam jeszcze błagalnie na moich przyjaciół, a oni się uśmiechnęli, chcąc dodać mi otuchy.
wsiedliśmy do jakiś karoc, które były ciągnięte przez takie dziwne konie, albo raczej ich szkielety.
W oddali widać było ogromny zamek. Powiedzmy że inaczej wyobrażałam sobie szkołę. Strzeliste gotyckie wieże z witrażami wznosiły się ku niebu i znikały w ciemnych chmurach. Budowla była przepiękna, w oddali widać było również boisko do Quidicha. Za chwilę mieliśmy wejść do zamku. McGonagal była bardziej podniecona z tego powodu niż ja. Szczerze to mi to wisiało. Nauczycielka wszystko tłumaczyła, ale ja nie słuchałam.
- Intrinto - wyszeptałam.
Stałam się niewidoczna. Wiedziałam, że w sali będzie wiele osób, a ja ponieważ wyróżniam się wzrostem, ( jak to 15-latka w tłumie dzieci) Nie chciałam zwracać na siebie zbytniej uwagi.
Jeszcze pomyślą, że jestem jakaś niedorozwinięta, czy coś w tym rodzaju.

Weszliśmy do sali

Ja niewidzialna oczywiście. Przeszliśmy wzdłuż stołów. Przydział do domów też sobie inaczej wyobrażałam.  Na zwykłym drewnianym stołku stała, albo raczej leżała stara tiara.
"To nie tiara, tylko jakaś stara czapka McGonagal." - Pomyślałam, a wyżej wymieniona Pani Profesor zaczęła wyczytywać nazwiska. Dzieciaki po kolei  siadały na stołku a tiara na ich głowach gadała coś i wykrzykiwała nazwy domów.  Następnie podczas wiwatów, dzieciaki odchodziły do swoich ( jak to McGonagal nazwała ) domów.  W końcu nadeszła moja kolej.
- Demi Fireshild! - krzyknęła. Dopiero teraz zdjęłam zaklęcie kameleona.  Kiedy nagle wyłoniłam się przed McGonagal, ta się wzdrygnęła. Posłałam jej słodki uśmiech. Podeszłam do stołka i oparłam się o  niego, a McGonagal włożyła mi na głowę gadającą czapkę.

- Hmnn.... Kogo my tu mamy... - Zaskrzeczała czapka - Odważna, sprytna, inteligentna.... Ambicji też ci nie brak..... Jesteś perswazyjna i sarkastyczna, ale jednocześnie miła..... Tak od serca to gdybyś nie była taka wredna to trafiłabyś do Gryffindoru..... A tak mam dylemat....
- Od serca?! Ja ci powiem zaraz coś od serca! - warknęłam do niej
- Phi! - Mruknęła jak stara panna, którą przecież była. - Gryffindor czy Slytherin? Wybieraj!
Spojrzałam w stronę obydwu domów. W Gryffindorze widziałam moich przyjaciół: Wasley'ów, Harrego i Hermionę.
W Slytherinie natomiast zauważyłam Blaze'a i przystojnych chłopaków. Co niektórzy ( Z Blaze'em na czele) patrzyli na mnie wyczekująco, dając mi znak jednocześnie, że powinnam wybrać Ślizgonów. Widziałam , tam również stalowoszare oczy blondyna wpatrujące sieęw moje fioletowe tęczówki.
"O nie! Nie wytrzymam z nim w tym samym domu." Tak więc obecność tej jednej osoby, przesądziła całą sprawę.
- To.. może niech będzie Gryffindor. -Odparłam
- Jesteś pewna? W Slytherinie są sami najlepsi czarodzieje.... Twoi rodzice byli w Slytherinie...
- Naprawdę? To super! - Przerwałam jej wywód - Nawet ich nie znałam. Wybieram Gryffindor.
- A jak tam sobie chcesz. - Zaskrzeczała. - Z dylematu wyszedł nam Gryffindor!
Gryfoni zaczęli wiwatować . A chłopcy ze Slytherinu spojrzeli na nie z zawodem w oczach i zajęli się swoimi sprawami. Jedynie Blaze odprowadził mnie wzrokiem do stołu mojego domu i pokręcił smutnie głową. Jego czekoladowe oczy mówiły "Dlaczego?" "Przez niego" - odpowiedziałam mu w ten sam sposób, wskazując brodą blondyna. Chłopak spojrzał na niego a potem na mnie i znowu pokręcił głową. "Nieprawda" twierdziło jego spojrzenie. "Owszem" - Zaprzeczało moje.
Naszą telepatyczna rozmowę przerwał "Wredny blondyn z pociągu" Szturchając ciemnoskórego  w ramię. Powiedział coś do niego patrząc na mnie. Ten zastanowił sie chwilę i przytakną mu również mierząc mnie wzrokiem.  
- Super -  Odezwał się Harry - że wybrałaś Gryffindor
- On też miał taki sam wybór - Dodał Ron
- Pasujecie do siebie - Ucieszyła się Hermiona
Harry zaczerwienił się.
- Po jego minie widać, że jednak nie  - Fred szturchną czarnowłosego w ramię.
Spojrzałam w stronę Ślizgonów. Blaze patrzył na mnie z nieskrywanym smutkiem. Spojrzałam mu w oczy przepraszająco... Wtedy nie wiedziałam jak bardzo dosyć ich będę miała. 

Kiedy skończył się przydział, Dumbldor ogłosił kilka ( jego zdaniem) ważnych, rzeczy. Bo moim zdaniem to niebyło wcale takie ważne.
- Kim jest ten blondyn? Ten od Ślizgonów?
- A co spodobał ci się? - Zapytała Hermiona
- Nie....
- Pewnie masz na myśli Dracona Malfoya... - Dostałam odpowiedź od Gorge'a - Fred, opowiedz naszej przyjaciółce o tej tlenionej fretce.
- Oczywiście - Zaczął  - Jak Gorge  wspomniał, nasza tleniona fretka nie lubi gryfonów. Jest ironiczny, denerwujący, wredny, uważa że jest lepszy od innych.
- Ma fioła na punkcie czystej krwi - dodał jego brat
- Ale uważaj to magnes na dziewczyny, sam nie wiem co one w nim widzą.... - George
- Jak widzisz Hermiona już do niego wzdycha - Fred
- Hej! - odezwała się Hermiona
- Jego najbliższy przyjaciel to ten ciemnoskóry - Wskazał palcem na Blaze'a - Blaze Zabini
- Ich musisz unikać jak takiego utleniacza do włosów - Fred
- My uprzykrzamy życie im, oni uprzykrzają życie nam i reszcie  gryffonów
- Nie zwracaj uwagi jak na początek obrzucą Cię wyzwiskami....
- Czy zaczną się śmiać wytykając cię palcami....
- Ej nie straszcie jej! - zdenerwował się Ron
- Nie ma się czego bać Ron - odezwałam się. - A odnośnie Blaze'a... Spotkałam go w pociągu... Był bardzo miły...
- To tylko złudzenie - stwierdził Harry
- Nazwał mnie ślicznotką.
- No on ci się chyba nie podoba - szepną Fred - Bo wiesz oni tak czarem robią  innym dziewczynom, a potem się z nich śmieją, że niby oni mieli by być nimi zainteresowali.
- No nie. Tylko nie wydaje mi się, żeby był wredny. - Nie żeby się od razu zakochać ale obydwaj byli przystojni.  - Poprosił, że gdybym miała taki wybór to, żebym wybrała Slytherin. Czemu?
- Tego nie wiem
A jak bym wybrała Slytherin, To byście mi dokuczali? - Zwróciłam się do bliźniaków.
- Oczywiście, że tak - Odparli zgodnie i bez skrępowania, po czym wybuchnęli śmiechem.
- Ok. Dzięki za ostrzeżenie co do nich.

 

***

Na kolacji nie zjadłam nic oprócz kilku czereśni. Wyszłam wcześniej z sali, żeby tam dłużej nie siedzieć.  Weszłam na ruchome schody. Mijałam właśnie 3 piętro, a dormitorium jest na 4. Szłam wolno, nie zdając sobie sprawy, że ktoś wiernie podąża moim tropem.
- Wybrałaś gryfonów i to był błąd. - Usłyszałam szept koło ucha, a zanim zdążyłam się zorientować kto to ta osoba, zepchnęła mnie w przepaść jaka rozwarła się między schodami a korytarzem.

Komentarze

  1. Gratulacje, moja droga koleżanko :p
    Bardzo mi się podobają te cztery rozdziały, które napisałaś. Masz potencjał i tyle. Polubiłam Demi i za wygląd, i za osobowość. Literówek nie zauważyłam, z czego bardzo się cieszę, bo dzięki temu czytało się płynnie, ale i szybko. Przez co, rozdział wydaje się bardzo krótki. Umiejętnie budujesz napięcie i przekazujesz odczucia osobie czytającej. Jedyne co mi się rzuca w oczy i przeszkadza to tytuł - poprzednie rozdziały miały polskie tytuły, a ty gdy mamy "or", lepiej wyglądałoby "czy", albo zamień poprzednie tytuły na wersję angielską.
    Pozdrawiam, mam nadzieję, że zgadniesz kto to :) Weny!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty