Rozdział 3 Badly meeting


Rozdział 3 Badly meting

Ciotka pokrótce wyjaśniła mi co to za szkoła. Dużo mówił o tym również Tommy, który właśnie skończył drugi rok. Na początku miałam uczyć się sama, ale kiedy zobaczyłam przed sobą stertę książek, uznałam, że przydała by się jednak pomoc. Ustaliłyśmy z Hermioną, ( Za zgodą Pani Wesley) że to właśnie w Norze będziemy nadrabiać ten materiał. Teleportowałam sie do Wesley'ów na co najmniej kilka godzin dziennie. Przez czas spędzony w Norze poznałam kilka miłych osób. Harrego - tego chłopca co groził patykiem swojemu kuzynowi, Rona - rudego, przyjaciela Harrego, Ginny - młodszą siostrę Rona, no i oczywiście bliźniaków - Freda i Gorge'a, którzy  byli niemal identyczni. Chłopcy się wygłupiali, ( szczególnie bliźniacy) a Hermiona krzyczała na nich, żeby się uspokoili. Z nauką nie miałam problemów. Wróżbiarstwo to paranoja, ( Uznałam że od razu się wypiszę z tych cholernych lekcji.) za to eliksiry to łatwizna. Chłopcy zaproponowali, że nauczą mnie gry w Quidicha. Grałam na wszystkich pozycjach. Najlepiej radziłam sobie jako Szukający, a najgorzej jako Pałkarz. Te tłuczki mnie przerażały. 


***

W końcu nadszedł dzień odjazdu. Umalowałam się i ubrałam. Nie było zbyt ciepło to też nałożyłam na siebie jasne Jeansy, koszulę w kratkę , zawinęłam  prawie do łokci rękawy i nałożyłam  ful capa. Bransoletki pasowały kolorystycznie do paznokci pomalowanych na czerwono i granatowo. Na nogach miałam białe conversy. Wsiedliśmy z Tommy'm do pociągu. On poszedł do swoich znajomych, a ja poszukałam wolnego przedziału. Przyszliśmy wcześniej, więc w pociągu nie było zbyt wielu osób. Kiedy szłam przyciągałam wzrok innych osób, a zwłaszcza płci przeciwnej, tak że zaczęłam się zastanawiać, czy nie wyglądam jakoś dziwnie. Przez większość czasu wyglądałam przez okno. z zamyśleń wyrwał mnie czyjś głos.

" W jednym z wagonów zauważyłem ładną dziewczyn. Siedziała sama i nie miała godła żadnego Domu..... Przecież przez pięć lat bym ją zauważył..... - by Blaze."


- Mogę wejść? - Spojrzałam na ciemnoskórego chłopaka.
Przystojny - pomyślałam.
- Jasne.
Chłopak usiadł na przeciwko mnie.
- Blaze - Przedstawił się.
- Demi
- Co czytasz - spojrzał na książkę, którą trzymałam w ręku.
Pokazałam mu okładkę.
- Starożytne runy - Przeczytał - Nie wyglądasz na kujonkę, żeby się tyle uczyć....
- Sugerujesz, że jestem głupia?
- Nie! Ależ skąd!  Na którym roku jesteś?
- Teraz zaczynam piąty.
- To tak jak ja.... A, w którym domu? Bo nie przypominam sobie ciebie, a taka śliczna istota nie mogła by zostać niezauważona.....
- Pewnie dlatego, że jestem tu nowa...
- Acha
- A ty w którym domu jesteś? 
- Slytherin
- Acha
- Skoro to twój pierwszy dzień, to będziesz przydzielona, razem z pierwszoklasistami.
- Dzięki, że mnie pocieszasz.
- Proszę bardzo - Uśmiechną sie pokazując białe zęby.
W tej chwili do mojego nowego "kolegi" przyleciał złożony z papieru żuraw i usiadł mu na ręce. Rozwiną go i przeczytaj napisaną tam wiadomość. po czym spojrzał na mnie.
- Bardzo mi przykro, ale muszę już iść.... Do zobaczenia później.
 - Pa pa
Zanim wyszedł zatrzymał się w drzwiach i odwrócił do mnie.
- Jeśli tiara przydziału da ci wybór między Gryffindorem a Slytherinem..... To wybierz Slytherin.
- Oki. Pa Pa.
Wyszedł na korytarz zamykając za sobą drzwi. Po wyjściu Blaze'a zobaczyłam Harrego więc poszłam poszukać moich znajomych z wakacji. Wyszłam z przedziału i zaczęłam iść w stronę gdzie widziałam czarną czuprynę. Zamyśliłam się i wpadłam na kogoś.

" Stałem i czekałem na Blaze'a. Znowu się gdzieś włócz. Poczułem jak ktoś delikatnie musną mnie ramieniem. Jakaś nieznana mi dziewczyna.... A co tam. Podokuczam jej :-)..... By Draco."
- Patrz jak łazisz! - odezwał się spretensjonowany, ale jednocześnie sarkastyczny głos.
- Sorry. Nie moja wina, że stojąc tu zajmujesz cały korytarz.
-  Nie moja wina, że jesteś taka gruba.

" Wcale nie była gruba"


- Ja jestem gruba?! - odwróciłam się do chłopaka o niemal białych włosach i stalowoszarych oczach. - Jestem gruba? - Zapytałam sie chłopaka, który przechodził koło nas.
- No... Nie sądzę. - Odparł zdziwiony, że go  o to pytam.
- No właśnie. - Znów odwróciłam się do blondyna - Jestem ostatnią osobą, którą możesz tak nazwać.
- Doprawdy? - Przysuną się do mnie i oparł rękę koło mojej głowy., stanowczo naruszając moją strefę prywatności.
Nic nie odpowiedziałam.
- Boisz się mnie? - Zapytał z drapieżnym uśmiechem i dzikim błyskiem w oku.
Oczywiście , że się bałam. Chłopak był przynajmniej o głowę ode mnie wyższy, a sądząc po całkiem dobrze zarysowanych mięśniach, (widocznych pod koszulką) pewnie ze sto razy silniejszy, patrząc na to, że ja się nawet bronić nie umiem. Tak więc gdyby zamierzał mnie skrzywdzić to nie miałabym szans.
- Dlaczego miałabym się ciebie bać? - starałam się grać pewną siebie.
- Bo widzę strach w twoich oczach - To była prawda.
- W moich oczach nie ma ani krzty strachu, a ty sie zachowujesz jak byś był nienormalny.... A chyba nie jesteś?
Zaśmiał się.
- Wiesz kim jestem? - zapytał.
- Nie i nie chcę wiedzieć, a teraz wybacz, ale muszę już iść - schyliłam się pod jego ramieniem.
- Pożałujesz tego! - krzykną, ale ja już byłam daleko.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty